Jak Wam się przyśni była Pani Premier, uważajcie na rajstopy :)

Nie, nie zwariowałam, w nocy śniła mi się Pani Beata Szydło, siedziałyśmy sobie nad jakąś rzeką i stwierdziłyśmy, że okropnie długie włosy na nogach mamy. Fakt, jak końskie grzywy, w tym śnie, rzecz jasna :) Musisz nosić grubsze rajstopy - powiedziałam, choć osobiście Pani Beaty nie znam. Ty też - odpowiedziała, choć też mnie osobiście nie zna :) Chyba obie na tym nie tracimy :)
Jestem w pracy i za moment muszę iść do Oddziału (to już jawa). Lepiej nigdzie nie idź - mówi do mnie koleżanka, też Beata. Zobacz swoje rajstopy. Patrzę - zgroza - sukienka przed kolano, kozaki długie, ale nie aż tak, żeby zakryć okropną dziurę w cienkich, grafitowych rajstopkach. Koło ratunkowe - telefon do Misia, który, na szczęście, jest w domu. Synu, ratuj!!! - musimy szybko jechać do Totolotka!!! - tak popularnie nazywamy sklep z chemią, gazetami i kolekturą w pobliżu pracy. A nie możesz od koleżanki pożyczyć? - pyta Młody. Życie zna, z narzeczoną mieszka od dawna. Nie o to chodzi!!! - rajstopy mi się podarły!!!
Przyjechał z piskiem opon. Narzuciłam na siebie kurtkę, wpadam do tego Totolotka i mówię - błagam, zaraz mam spotkanie, a niech pani zobaczy, jaką mam dziurę, szybciutko, trójkę, czwórkę, piątkę, obojętnie !!! (rozmiar). grafitowe, grubsze, 40 może!!! Babka szybko znalazła odpowiednie, wzięłam 3 pary na zapas i zapytałam, czy mogę przebrać się na zapleczu/toalecie. No, ani zaplecza, ani toalety nie mamy - odparła pani, ale niech pani wchodzi tutaj, za wystawkę, tu jest taboret, usiądzie sobie pani wygodnie. Działamy, póki nikogo nie ma!!!  Pani mi da te podarte rajstopki i opakowanie!!! Weszłam za wystawkę, przebrałam się szybciutko, no i pech, w trakcie wchodzi pan, 70 plus. O, jakieś atrakcje dodatkowe tu mamy - mówi, zerkając, jak obciągam kieckę. Gdyby wszedł jakiś młodszy, spaliłabym się ze wstydu :) 
Wychodzę, Młody mówi - Matka, nie wierzę - w sklepie się przebierałaś?! A ty mnie od wczoraj znasz? - pytam retorycznie. 
Wpadam na spotkanie, szeptem mówię koleżance o tej historii a ona na to - Lidzia, takie historie to tylko tobie mogą się zdarzyć :) 

Komentarze

  1. :D

    Gdzieś niedawno czytałem, ze rajstopy trzeba przed pierwszym założeniem zamrozić - ponoć dzięki są trwalsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś spróbowałam - nie działa zupełnie, no, na moje ni zadziałało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. też słyszałam o zamrażaniu ale na moje jakoś też nie podziałało :D

    Swoją drogą ja bardzo mało chadzam w rajtach bo nie znoszę dziadów ale jakbym do pracy chodziła miałabym zapasowe w biurku :D tak u mnie robią te co noszą często ;)

    No i takie przygody a Ty dopiero teraz bloga założyłaś ??? wstydź się !

    OdpowiedzUsuń
  4. No, wstydzę się :) Teraz mam 2 pary zapasowych:) Ostatnio przerzuciłam się na sukienki albo spódnice, więc siłą rzeczy, muszę jednak te rajstopy nosić :) Choć też nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego na świąteczny czas, a w Nowym Roku samych szczęśliwych dni:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję!!! Szczęśliwego Nowego Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty