Leci, leci z Wami pilot :)

Wiem, wiem, Kochani, zapuściłam bloga, wybaczcie, ale zajęłam się sprawami ważnymi dla naszej małej społeczności, czyli wywalczeniem kanalizacji sanitarnej i deszczowej i budowy ulic :) Spotykamy się, robimy zdjęcia, publikujemy, dzwonimy, piszemy maile...
Spotkania, posiedzenia, telefony się urywają... 
Mamuś - czemu ty na radną nie poszłaś? - zapytał Michał. Ano ba!!! Bo czasu by mi nie starczyło na pracę... 
Aktualnie pracuję nad pismem do Pana Wojewody, który od kilku miesięcy nie może dać odpowiedzi na odwołanie dwóch rodzin, które nie zgadzają się na budowę ulic. Nie, bo nie. Im jest dobrze.  W odwołaniu, powołują się na to, ze budowa ulicy pozbawi ich cennego drzewostanu, o, który, swoją drogą nie dbają, bo stare świerki padają. Dodają także, że zasadne jest, by właścicielce małego hotelu naprzeciwko, należy zabrać ziemię, a nie im, a w ogóle, ta ziemia do nich należy... 
Taki klimacik lokalny... Idę sobie z psem i wychodzi Pani z wrzaskiem - jakim prawem chodzę po jej terenie z psem i to takim!!! Idę ulicą, a ulica jest miasta - odpowiadam. To mój teren i moja ulica!!! - krzyczy Pani. Akt własności poproszę!!! -  mówię głośniej, a szczekata jestem - wtedy nie wejdę na pani teren!!! 
Psy im przeszkadzają, liczą koty na ulicy (tak, tak, to nie dowcip, liczą i sprawdzają, który jest czyj), dzwonią na Straż Miejską, bo samochody im jeżdżą po ulicy, sąsiedzi podlewają trawniki i marnują wodę. Ich wodę.  Nawet biedne wiewiórki im szkodzą, bo skaczą po drzewach, a to nie są ich wiewiórki, tylko sąsiadów. A mogą być wściekłe. Tak, tak, mam wiewiórki własne i złośliwie je wypuszczam na ich posesję, żeby ich pogryzły :) 
Całą sytuację opiszę, jak będzie jakiś pozytywny ruch ze strony Wojewody i UM. Na moim FB są zdjęcia, które dość wyraźnie obrazują stan sąsiedniej ulicy (u mnie aż takiego dramatu nie ma).


Komentarze

  1. o kurczę !!! walka widzę niezła no to rozumiem już gdzie zniknęłaś ... my kontra Wojewoda no to wiadomo co ważniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, dam radę, to ostatni etap :) Potrzeba tylko negatywnej dla tych rodzin decyzji Wojewody i jesteśmy na prostej :)
      Wy jesteście ważniejsi!!! WY!!!
      Mało tego, miałam zablokowanego gmaila przez dobre 3 tygodnie, na Twojego bloga z domu wejść nie mogłam, na swojego, zresztą, też :) Z pracy tak, ale w pracy wolę z netu nie korzystać :)

      Usuń
  2. Nienormalni sąsiedzi, coś strasznego. Nic, tylko współczuć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, mieszkają na sąsiedniej ulicy, bo gdyby mi koty zaczęli liczyć... Choć tekstem o wiewiórkach rozwalili system :) Fakt, coś z głowami mają nie tak, a są spokrewnieni, czyli nieciekawe geny mają obydwie rodzinki :)
      Ta Pani, o której wspomniałam, chodzi do tego samego salonu fryzjerskiego, co ja i nawet tam już jej nie chcą obsługiwać, bo przychodzi, farbuje sobie włosy a następnego dnia przychodzi z reklamacją, że kolor nie taki :) I żąda zwrotu pieniędzy.

      Usuń
  3. Lidka bierz się do roboty co to za opindalanie !!! ????

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty