Kochana Ciociu...
Wczoraj odeszła kolejna z moich Cioć, ta od prawdopodobnie najlepszego sernika świata - wszystkie piekły je, jak szalone, a za za sernikami, to, tak, niekoniecznie.. Wszystkie upierały się, że jeszcze serniczek na koniec imprezy :) Malutka, okrąglutka, śliczna i tak zawsze ładnie pachniała mydłem i jakąś wodą starej daty. Co ciekawe, wszyscy wujkowie byli wysocy i szczupli, a na żony wybierali sobie maleństwa do 145 cm wzrostu :) I takie okrągłe (tzn. pewnie, jak je sobie wybierali, to były szczuplutkie)
Dwie historyjki związane z Ciocią. Pierwsza zaczyna się smutno. Zmarła moja kochana Babcia. Michaś mały, pogrzeb, potem stypa, a mój mąż - noga w gipsie, trzeba jechać, więc ja muszę, nerwy, zapłakana, co tu mówić... Lidunia, ty taka nerwowa teraz jesteś, może ja pojadę - mówi ciocia. Ciociu - mówię - no co ty mówisz, jak pojedziesz? Nie umiesz! Jak to - nie umiem ?! - mówi ciocia - na świecie ciebie nie było, jak prawo jazdy zrobiłam! Tylko mi ten fotel przybliż i jak by coś mi pod tyłek podłożyć. Pojechała, i to jak. :) Ostrożnie, bo dziecko w samochodzie, ale nawet nie miauknęłam :) Ja to i Nyską jechałam - mówi ciocia, ale twój wujek to mi rzadko dawał jeździć, a potem to samochód sprzedaliśmy. A jak potem nowy kupiliśmy, to już nie chciałam :) A masz, ciociu, prawko przy sobie? A jakże - mówi ciocia i sięga po torebkę. Ciociu, już jedź, wierzę!
Druga historia - też z gipsem związana :) Pojechałam do rodziców, dowiaduję się, że Ciocia okna myła, spadła i rękę złamała. Odwiedzę ją - szybka decyzja - kupiłam po drodze jakieś kwiatki, ciastka w cukierni (ciocia była łasuchem), wpadam, a tu ciocia w pełnym rynsztunku, włosy zrobione, mieszkanie, jak zawsze, lśni, ręka na temblaku. Lidzia - no po co żeś ty się na te kwiaty wykosztowywała, już kotleciki odsmażam, mizerię wolisz, czy marchewkę z groszkiem? Nie, ciociu - dziękuję, po obiedzie jestem, herbatki się napiję, ale ciociu, sama sobie zrobię! Siadaj, dziecino - ty przy mężu i dziecku, zapracowana jesteś. Ręka słaba, więc serniczka nie zrobiłam (ulga...), ale szarlotkę tą chorą łapą, jakoś dałam radę. Jabłka z naszej działki, wujek sam zbierał. Siadaj, córeńko kochana!!!
Ciociu, dziękuję, że byłaś...
Dwie historyjki związane z Ciocią. Pierwsza zaczyna się smutno. Zmarła moja kochana Babcia. Michaś mały, pogrzeb, potem stypa, a mój mąż - noga w gipsie, trzeba jechać, więc ja muszę, nerwy, zapłakana, co tu mówić... Lidunia, ty taka nerwowa teraz jesteś, może ja pojadę - mówi ciocia. Ciociu - mówię - no co ty mówisz, jak pojedziesz? Nie umiesz! Jak to - nie umiem ?! - mówi ciocia - na świecie ciebie nie było, jak prawo jazdy zrobiłam! Tylko mi ten fotel przybliż i jak by coś mi pod tyłek podłożyć. Pojechała, i to jak. :) Ostrożnie, bo dziecko w samochodzie, ale nawet nie miauknęłam :) Ja to i Nyską jechałam - mówi ciocia, ale twój wujek to mi rzadko dawał jeździć, a potem to samochód sprzedaliśmy. A jak potem nowy kupiliśmy, to już nie chciałam :) A masz, ciociu, prawko przy sobie? A jakże - mówi ciocia i sięga po torebkę. Ciociu, już jedź, wierzę!
Druga historia - też z gipsem związana :) Pojechałam do rodziców, dowiaduję się, że Ciocia okna myła, spadła i rękę złamała. Odwiedzę ją - szybka decyzja - kupiłam po drodze jakieś kwiatki, ciastka w cukierni (ciocia była łasuchem), wpadam, a tu ciocia w pełnym rynsztunku, włosy zrobione, mieszkanie, jak zawsze, lśni, ręka na temblaku. Lidzia - no po co żeś ty się na te kwiaty wykosztowywała, już kotleciki odsmażam, mizerię wolisz, czy marchewkę z groszkiem? Nie, ciociu - dziękuję, po obiedzie jestem, herbatki się napiję, ale ciociu, sama sobie zrobię! Siadaj, dziecino - ty przy mężu i dziecku, zapracowana jesteś. Ręka słaba, więc serniczka nie zrobiłam (ulga...), ale szarlotkę tą chorą łapą, jakoś dałam radę. Jabłka z naszej działki, wujek sam zbierał. Siadaj, córeńko kochana!!!
Ciociu, dziękuję, że byłaś...
Przykre. Współczuję.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
Usuńprzykra sprawa. U mnie też chyba niedługo się zaczną ciocie i wujowie wykruszać bo niektórzy już są ok. 70 -tki i schorowani. Niestety nie jesteśmy wieczni :/
OdpowiedzUsuńDzięki Bogu, nie jesteśmy wieczni, ale będziemy żyć we wspomnieniach :)
Usuń